Zbigniew Sosulski, pastor Słowo Życia

Szukaj
Szukaj:
Wyświetl:
Pomoc
Tytuł: Podjąć walkę!
Data: wtorek, 24 stycznia 2012

Podjąć walkę
Życie nasze jest przepełnione różnymi doświadczeniami, uciskami, kłopotami. Jeśli chcemy coś osiągnąć, trzeba się z nimi zmierzyć.
Często jesteśmy osamotnieni w tej walce. Szukamy pomocy, lecz ona nie nadchodzi.
Ci co są najbliżej nas, nie reagują. Każdy ma swoje życie i własne problemy.
Ogarnia nas rozpacz, gdy wystarczy „jedna pomocna dłoń” do danej sprawy, a jej nie ma.

Szatan chce nas osłabić, liczy, że się poddamy i przegramy. Stwarza sytuacje i „otoczkę” taką, aby innych zająć swoimi sprawami.

Czujemy, że Bóg może wstawić się za nami, ale brakuje nam cierpliwości i ufności, czy zdążymy na czas. Bóg również czeka na „innych”, aby nauczyć ich reagowania na sprawy bliźnich.

W naszych czasach, jakby wszystko przyśpieszyło i jesteśmy ciągle zajęci sobą i nie nadążamy wszystko ogarnąć. Będąc tym zmęczeni, przestajemy walczyć i wstępuje w nas apatia.
Jest to czas na pomoc innych: (Rzym. 1:1-2) „A my, którzy jesteśmy mocni, winniśmy wziąć na siebie ułomności słabych, a nie mieć upodobania w sobie samych. Każdy z nas niech się bliźniemu podoba ku jego dobru, dla zbudowania.
Gdy żyjemy w leniwej bierności, możemy odpowiedzieć na to słowo, że ja wcale nie czuję się „mocny”. A gdzie jest nasze miłosierdzie, wrażliwość, współczucie? Może ono wygląda tak jak w przypowieści Jezusa o „pobitym przez zbójców”, gdy przechodził kapłan, który nie zainteresował się utrapionym tak jak później Samarytanin.
Wyobrażam sobie swoją fałszywą pobożność, gdy na miejscu tego kapłana, spojrzę z politowaniem na pobitego i zareaguję słowami: „Oj, jakiś ty biedny człowiek, co oni ci zrobili, jak tak można traktować ludzi! Niech ci Bóg błogosławi! Będę modlił się za tobą.” I pójdę dalej w spokoju ducha, czytając Biblię, czerpiąc z niej wspaniałą mądrość, do wykorzystania w następnym kazaniu.

Wolimy spokój, komfort otoczenia, celebrację swoich zwyczajów i tak naprawdę mamy zajęty czas na to, aby być miłosiernym i niosącym ciężary bliźnich.

Fasada stworzonych fundacji i misji pomocy jest oparta na wielu przypadkowych ludziach i stwarza tylko dla nas usprawiedliwienie, na naszą bierność i „poukładane, wygodne życie”.

Bóg ustanowił dla nas „nastawienie jakie było w Jezusie Chrystusie”, abyśmy sami emanowali reagowaniem na pomoc, miłosierdzie, wstawiennictwo, koszty, zapobiegliwość, miłość. Niech przykładem będzie wspomniany Samarytanin.

Co do walki, to mobilizuje i poucza nas Boże słowo, abyśmy byli jak żołnierze, jak rolnicy, jak zawodnicy sportowi. Nie żyjemy dla siebie, ale dla „Ciała Chrystusowego”. Nie jesteśmy samodzielnym organem poza ciałem Chrystusa.

Pierwszy Kościół opisany w D.Ap 2:42-47; 4:32-35, przetrwał bo taki właśnie był. Nie zdławiły go doświadczenia, uciski i kłopoty.

Jezus powiedział do tłumów w Ew. 14:33: „Tak wiec każdy z was, który się nie wyrzeknie wszystkiego, co ma, nie może być uczniem moim.
Aby być solą dla ziemi, trzeba się wyrzec wszystkiego na rzecz Boga. Tego brakowało „bogatemu młodzieńcowi”. Teraz jest coraz więcej postawy „bogatego młodzieńca”. Czasy są trudne i wymagają zapobiegliwości materialnej. Zaczynamy zapominać o Bogu i o Jego charakterze. Dla spokoju ducha, kultywujemy tylko pobożność i mnożymy mnóstwo fasad charytatywności, a zaniedbujemy indywidualne nasze bycie, jako chrześcijanin wzoru Chrystusowego.

Autor: Zbigniew Sosulski

drukuj

Tytuł: Znieważyć Jezusem
Data: czwartek, 19 stycznia 2012

Znieważyć Jezusem
Gdy Jezus przebywał na ziemi, „mówił jako moc mający”, czynił dobrze dla innych, był troskliwy, pouczający, wskrzeszał zmarłych, czynił cuda, posiadał władzę Ojca Wszechmogącego w sobie.
Jednak, gdy władza ziemska; duchownych i świeckich; w trosce o swój autorytet, chciała pozbyć się Jezusa, nie pamiętano o Jego dobrym życiu. Ci co mieli o Nim dalej dobre zdanie, byli w mniejszości i ukryci za innymi.
Znieważano Jezusa, kpiono z Niego, wyśmiewano i drwiono. Później nawet bito, zadawano ból cielesny i psychiczny, i to na oczach całego zgromadzonego ludu. Na koniec wymuszono krzykiem i rewoltą, wyrok śmierci przez ukrzyżowanie, jakby był zabójcą i człowiekiem bez szans na dalsze życie w społeczeństwie. Spotkało go najgorsze co mogło być dla Niego przygotowane przez wroga.

Zastanawiałem się na tym w sensie naszego życia, jako „dzieci Bożych” w pośród ludu tego świata. Czy i nas to nie omija? Czy dobrego życia ludzi, nie zamienia w „potępienie”, gniew innych, ich zazdrość, chęć odwetu za sprawiedliwość i dobroć, bo ich własne życie wydaje im się lepsze.
Przecież tak niewiele potrzeba, aby jedno oskarżenie niwelowało całe „dobre życie” człowieka.
Chyba mamy skłonność w swoim ciele, do chronienia siebie, a szybkim pogardzaniem bliźniego.
W księdze Abdiasza, Bóg mówi przez usta proroka o winie Edomu i Ezawa, tak:
- „stałeś na uboczu, kiedy wrogowie” brali do niewoli wojsko (jego przyjaciół)
- też był jednym z tych co rzucali losy o Jeruzalem
- pasł oczy widokiem swego brata w dniu jego nieszczęścia
- cieszył się z zagłady synów Judy
- mówił zuchwale w dniu niedoli
- wkraczał do bram pokonanych
- pasł oczy jego nieszczęściem
- wyciągnął rękę po jego mienie
- zabijał „na roztaju dróg” uchodźców
- wydawał zbiegów
Bóg powiedział do tak czyniących: „Jak postępowałeś, tak postąpią z tobą. Odpłata za twoje postępki spadnie na twoją głowę.

Nie zastanawiamy się, że nasza bierność do bliźniego, prowadzi do takiej winy. Jak łatwo jest w tych czasach, odwracać się do bliźniego plecami. Podobnie jak to uczynił Piotr w stosunku do Jezusa. Ta lekcja mocno odbiła się na późniejszym życiu Piotra, bo zapragnął oddać swoje życie Jezusowi.

Nie ma potrzeby liczyć na to, że świat potraktuje nas inaczej. To my musimy z determinacją oddać mu się na służbę życia. Nikt, poza Bogiem, nie pomoże nam przetrwać: dzięki wierze i ufności we Wszechmogącego.
Tak samo jak z Jezusem Chrystusem, gdy wydawało się, że przegrał, Bóg dokonał wtedy objawienia Swojego Zwycięstwa i Planu Wielkiego Dzieła, tak będzie z każdym, który pełni Jego wolę.

Jezus pouczył nas i przestrzegł, gdy mówił do uczni przed swoją męczeńską śmiercią: (Ew. Jana. 15:17-20) „To przykazuję wam, abyście się wzajemnie miłowali. Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że mnie wpierw niż was znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego; że jednak ze świata nie jesteście, ale Ja was wybrałem ze świata, dlatego was świat nienawidzi.
Wspomnijcie na słowo, które do was powiedziałem. Nie jest sługa większy nad pana swego. Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą; jeśli słowo moje zachowali i wasze zachować będą.


Autor: Zbigniew Sosulski

drukuj


Copyright © Sosulski Paweł 2010. Wszelkie prawa zastrzeżone.